GRUDZIEŃ'81 - PIERWSZE DNI STANU WOJENNEGO
wystawa fotografii Sławomira Fiebiga i Wojciecha Junga
Wystawa będzie prezentowa w Galerii 'Ciasna' w Jastrzębiu Zdroju w dniach 18 kwietnia - 10 maja 2013 roku.
Wernisaż wystawy odbędzie się 18.04.2013, o godz. 18:00
Zdjęcia zostały wykonane podczas pierwszych dni stanu wojennego w Stoczni Gdańskiej. Autorzy ryzykowali wiele, mogli zostać pobici, aresztowani, mógł być im skonfiskowany sprzęt. Mimo to stworzyli niepowtarzalny dokument, który ukazuje prawdę tego, co niektórzy nazywają "mniejszym złem". Poniżej ich krótkie wypowiedzi, więcej można będzie usłyszeć, odwiedzając wystawę.
...
Do kraju wróciłem przed wprowadzeniem stanu wojennego, dzięki czemu dokumentowałem wydarzenia historycznych czasów, które niebawem nastąpiły. Przez pierwsze dwa dni „wojny” wykonywałem zdjęcia moim starym Contaxem, który dzięki wsuwanemu do korpusu obiektywowi łatwo było ukryć pod zimowym płaszczem. Później fotografowałem już Olympusami. Dzięki przepustce dla pracownika Solidarności mogłem wchodzić na teren strajkującej Stoczni Gdańskiej. Pierwszego dnia stanu wojennego przebywałem w Stoczni Gdańskiej, gdzie dotarli pracownicy NSZZ Solidarność z gdańskiego MKZ. Wykonałem tam zdjęcia, które jednak zniszczyłem, gdyż stanowiły one zagrożenie dla obecnych w Stoczni, a nie miałem sposobu ich zabezpieczenia. 14 grudnia udało mi się wykonać podobne zdjęcia, tym razem dysponowałem już bezpiecznym kanałem wyprowadzenia negatywów na zewnątrz Stoczni. Są to w większości zdjęcia unikatowe. 15 i 16 grudnia fotografowałem już tylko wydarzenia poza Stocznią, gdzie przebywanie dla osób nie będących pracownikami stawało się niebezpieczne ze względu na spodziewane zajęcie Stoczni przez wojsko. Część zdjęć z pierwszych dni stanu wojennego wykorzystałem w diaporamie "Zatrzymane zmiany", której warstwa obrazowa była pokazana podczas koncertu Jean Michel Jarre w 2005r. w Gdańsku.
Sławomir Fiebig
...
Zdjęcia wykonane 16.12. z budynku biura projektów, gdzie pracował mój brat (obecnie mieści się tam centrala Związku Zawodowego Solidarność). Budynek stoi przy drodze od Dworca Głównego w Gdańsku do głównej bramy Stoczni (obecnie gmach NCS). W tym czasie byłem studentem Uniwersytetu Gdańskiego, a zajęcia były odwołane. Już od kilku lat byłem członkiem Gdańskiego Towarzystwa Fotograficznego. Po kilku dniach od zrobienia zdjęć, od brata dowiedziałem się, że ktoś w jego biurze dopytywał się o to, kto robił zdjęcia. Nigdy do mnie nie dotarto, ale w obawie o zdjęcia postanowiłem jak najszybciej je wywołać i schować. Niestety wtedy w sklepach brakowało podstawowych składników wywoływacza i złożyłem go z substytutów. Okazało się, że wszystkie negatywy zostały niedowołane. Pod powiększalnikiem trudno było uzyskać dobre efekty. Dopiero zapis cyfrowy i ich korekcja pozwoliły uzyskać to co widać (choć jakość nie jest najlepsza).
Wojciech Jung
Sławomir Fiebig
MOJE ŻYCIE Z FOTOGRFIĄ
Urodziłem się 9 stycznia 1953 roku w szpitalu w Pleszewie. Pierwszych kilkanaście lat życia spędziłem w Żerkowie, małym miasteczku w Wielkopolsce. Tam rodzina moja posiada duży, stojący przy rynku dom, w którym do niedawna znajdowała się apteka. Kierowniczką tej placówki w czasach mojego dzieciństwa była mama Janina z domu Peszkowska; ojciec Adolf wykładał farmację, początkowo w Uniwersytecie Poznańskim, później w Akademii Medycznej w Gdańsku. W Żerkowie bywał dość rzadko. Z moim rodzinnym domem wiąże się pierwsze, zapisane w mojej pamięci wydarzenie. Był to nocny przejazd przez żerkowski rynek czołgów, jadących „odrąbać rękę tym, którzy ją podnieśli na władzę ludową” w czerwcu 1956 roku w Poznaniu. Być może ten widok, który zobaczyłem dzięki trzymając mnie na rękach przy oknie naszej sypialni mamie, ukształtował moje poglądy polityczne na całe życie (a może dokonały tego audycje „Radia Wolna Europa”, wyłapywane na uciekającej fali odbiornikiem Pionier, lub też tajemnicze opowieści mamy o wujku Józku zamordowanym w Katyniu i drugim wujku Zdzisławie, który przeżył tę tragedię i został księdzem w dalekiej Ameryce a dzisiaj żyje w Polsce i jest kapelanem pomordowanych na wschodzie). Rodzina moja miała pewne tradycje fotograficzne. Dziadek ze strony mamy (mieszkaniec Galicji) już przed I wojną wykonywał barwne przezrocza (autochromy), na materiałach fotograficznych, w które zaopatrywał się w stolicy (w Wiedniu). Niestety dorobek dziadka „padł” po II wojnie łupem złodzieji. Za młodu mój ojciec, w miarę wolnego czasu, też zajmował się fotografią.
Od dzieciństwa przyjaźniłem się z chłopcem z sąsiedniego domu, którego tata prowadził zakład fotograficzny. Sam zacząłem robić zdjęcia mając 10 lat. Pierwszym moim aparatem był Box-Tengor Zeissa w formacie 6x9. Pod koniec szkoły podstawowej, do której uczęszczałem w latach 1959 – 1967, dostałem od ojca aparat małoobrazkowy. Był to piękny, przedwojenny Contax I z Tessarem 1:2,8.
Początkowo nie interesowałem się obróbką materiałów fotograficznych – korzystałem z usług sąsiada. Samodzielnie wykonałem pierwsze odbitki, za pomocą pożyczonego powiększalnika, gdy zostałem uczniem liceum w Jarocinie, w której to szkole uczyłem się od 1967 roku.
Po przeprowadzeniu się mojej rodziny w 1968 roku na stałe do Gdańska, wykształcenie kontynuowałem w IX Liceum
Ogólnokształcącym. Fotografią zajmowałem się w tym czasie łącznie z obróbką, zdobywając podstawowe umiejętności w tym fachu. Pod koniec nauki w liceum wykonałem pierwsze, ważne w moim dorobku zdjęcia, podczas obchodów 1 Maja 1971 roku, dokumentujące stoczniowców niosących transparenty z żądaniami ukarania winnych za niedawne, tragiczne wydarzenia grudniowe.
W 1971 roku, po zdaniu matury, rozpocząłem studia na Wydziale Chemicznym Politechniki Gdańskiej. Wybrałem ten kierunek ze względu na związek chemii z moim zdjęciowym hobby, jako że w tamtym okresie niełatwo było się kształcić w kierunku fotografii. Podczas studiów zdobywałem też wiedzę w dziedzinie wykonywania zdjęć. Uczęszczałem na zajęcia z fotografii dla studentów prowadzone przez Stefana Figlarowicza w ramach Zakładu Nowych Technik Nauczania. W latach 1974, 1975 i 1976 uczestniczyłem w dwóch kolejnych turach Społecznego Studium Fotografii Gdańskiego Towarzystwa Przyjaciół Sztuki. Były to zajęcia na bardzo wysokim poziomie nauczania, a wykładali tam wybitni Polscy twórcy i znawcy dziedziny – między innymi: Jan Dłubak, Urszula Czartoryska, Ignacy Płażewski (?), Włodzimierz Habel. Ukończenie Studium dawało możliwość uzyskania uprawnień instruktora fotografii.
W okresie nauki na wyższej uczelni dużo fotografowałem, szczególnie podczas podróży po kraju i za granicą. Ponieważ mój Contax miał obiektyw w nienajlepszym stanie, zakupiłem średnio-formatowy aparat Pentacon Six TL. Praca w formacie 6x6 cm zmusza do starannego fotografowania, polegającego na wykorzystywaniu każdej „klatki” filmu do zrobienia dobrego zdjęcia.
Podczas studiów brałem udział w kilku wystawach i konkursach fotograficznych. Pod koniec nauki współpracowałem z redakcją Dziennika Bałtyckiego, na którego łamach publikowano moje zdjęcia. W trakcie roku dyplomowego na Politechnice podjąłem pracę jako fotochemik w RSW, w dziale produkcji pocztówek barwnych (co ciekawe wykonywanych ręcznie pod powiększalnikami, w małych boksach ciemniowych, na polskim papierze, którego w sklepach w tamtych czasach brakowało). Konieczność odbycia po studiach służby wojskowej (w roku 1978) przerwała to moje zajęcie.
Po powrocie z rocznego szkolenia w mundurze, zostałem zatrudniony w Gdańskich Zakładach Chemii Gospodarczej Pollena. Praca ta niezbyt mi odpowiadała i poszukiwałem lepszego zajęcia. Po zarejestrowaniu NSZZ Solidarność, do której powstania przyczyniłem się strajkując w swoim zakładzie pracy, nawiązałem współpracę fotograficzną z Biurem Informacji i Propagandy Solidarności (BIPS). Jednym ze zleceń, które wykonywałem dla tego Biura, było powielenie w sześciu egzemplarzach wystawy „Grudzień 70” (w której pokazywano też moje zdjęcia z 1 Maja 1971 roku).
W 1980 roku wstąpiłem do Gdańskiego Towarzystwa Fotograficznego, które w tamtych czasach było ważnym miejscem „szlifowania” talentów fotograficznych.
1 czerwca 1981 roku zostałem zatrudniony w Krajowym Biurze Interwencji NSZZ Solidarność (oddelegowany do pracy związkowej z GZChG Pollena). Jako samodzielny pracownik wykonałem sporo zdjęć zarówno podczas interwencji jak działań Związku. Fotografowałem już wtedy wysokiej klasy aparatem małoobrazkowym Olympus OM1. Moje zdjęcia z obrad Komisji Krajowej tego okresu mają unikalny charakter, gdyż – pomimo że były to zebrania zamknięte, ja jako pracownik mogłem tam bez przeszkód fotografować. Dokumentowałem też przebieg odbywającego się w gdańskiej Oliwii, Pierwszego Krajowego Zjazdu Solidarności. Jedno z tych moich zdjęć znalazło się na plakacie do 2 części Zjazdu. Podczas 2 tury zgromadzenia wyjechałem do Niemiec, gdzie sprzedałem zdjęcia z obrad Zjazdu redakcji tygodnika Der Spiegel w Hamburgu (opublikowano kilka z nich) i w redakcji dziennika Flensburger Tageblatt w Flensburgu. Zarobione tam pieniądze umożliwiły mi kupienie aparatu Olympus OM2 z osprzętem.
Do kraju wróciłem przed wprowadzeniem stanu wojennego, dzięki czemu dokumentowałem wydarzenia historycznych czasów, które niebawem nastąpiły. Przez pierwsze dwa dni „wojny” wykonywałem zdjęcia moim starym Contaxem, który dzięki wsuwanemu do korpusu obiektywowi łatwo było ukryć pod zimowym płaszczem. Później fotografowałem już Olympusami. Dzięki przepustce dla pracownika Solidarności mogłem wchodzić na teren strajkującej Stoczni Gdańskiej. Pierwszego dnia stanu wojennego przebywałem w Stoczni Gdańskiej, gdzie dotarli pracownicy NSZZ Solidarność z gdańskiego MKZ. Wykonałem tam zdjęcia, które jednak zniszczyłem, gdyż stanowiły one zagrożenie dla obecnych w Stoczni, a nie miałem sposobu ich zabezpieczenia. 14 grudnia udało mi się wykonać podobne zdjęcia, tym razem dysponowałem już bezpiecznym kanałem wyprowadzenia negatywów na zewnątrz Stoczni. Są to w większości zdjęcia unikatowe. 15 i 16 grudnia fotografowałem już tylko wydarzenia poza Stocznią, gdzie przebywanie dla osób nie będących pracownikami stawało się niebezpieczne ze względu na spodziewane zajęcie Stoczni przez wojsko. Część zdjęć z pierwszych dni stanu wojennego wykorzystałem w diaporamie „Zatrzymane zmiany”, której warstwa obrazowa była pokazana podczas koncertu Jean Michel Jarre w 2005 r. w Gdańsku.
Dokumentowałem też ważniejsze wydarzenia dalszych lat 80-tych, zarówno w stanie wojennym, jak i po jego odwołaniu.
W 1982 roku ożeniłem się, w 1984 roku urodził mi się syn, który kontynuuje moje zainteresowania fotograficzne.
W okresie stanu wojennego również moje życie zawodowe związane zostało z fotografią. Dzięki uzyskanym w 1980 roku uprawnieniom instruktora kat II (od 1984 roku kategorii I), w 1982 roku rozpocząłem pracę w Domu Kultury Kolejarza w Gdyni. Do roku 1989 prowadziłem tam sekcję fotograficzną. Pod koniec 1983 roku rozpocząłem równolegle pracę w Klinice Dermatologicznej Państwowego Szpitala Klinicznego Nr 1. Zorganizowałem tam od podstaw pracownię fotografii naukowej.
Wykorzystując stworzone pod koniec lat 80-tych możliwości działalności gospodarczej, porzuciłem zajęcia na etatach i zająłem się sitodrukiem użytkowym. Początkowo zarobkowałem w spółce z o.o., później w spółce cywilnej a od 1998 do 2005 roku działem w formie indywidualnej działalności gospodarczej w firmie o nazwie Seri-Art. Obecnie właścicielem firmy jest syn.
Moje zainteresowania fotograficzne rozwijały się dwutorowo. Czasy schyłku PRL-u rzuciły mnie w wir rejestracji reportażowej, jednak najbardziej pociągała mnie fotografia estetyzująca i to szczególnie w technikach specjalnych lub w inny sposób odbiegająca od dokumentalnego odtwarzania rzeczywistości. Często stosowałem rozmycia powodowane ruchem, solaryzacje i tonowanie obrazu. Zawodowe zajmowanie się sitodrukiem dało mi możliwość przetwarzania zdjęć i przedstawiania ich w postaci serigrafii. Wykonuję je w miarę posiadanego wolnego czasu, a ponieważ nie mam go za dużo, dorobiłem się dopiero kilkunastu takich prac. Moje fotografie brały udział w wielu konkursach i wystawach fotograficznych. Były też publikowane w wydawnictwach albumowych (przede wszystkim reportażowe zdjęcia z czasów Solidarności i stanu wojennego).
Okres końca liceum to moje pierwsze zainteresowania fotografią na przeźroczach. Początkowo uboczny nurt mojej twórczości, powoli nabierał coraz większego znaczenia. Gdy ilość posiadanych slajdów była już dość duża, zacząłem poszukiwać możliwości prezentowania ich w postaci zestawów z podkładem dźwiękowym. W 1985 roku stworzyłem pierwszą taką pracę, pokazywaną z jednego rzutnika. Od 1986 roku zająłem się tworzeniem diaporam, czyli zestawów udźwiękowionych przeźroczy prezentowanych przynajmniej z dwóch rzutników (daje to efekt przenikania się obrazów). Pokochałem tę dziedzinę twórczości i nie zniechęciło mnie do niej zatrzymanie dwóch moich prac przez cenzurę podczas pierwszego udziału w festiwalu w Lubiniu. Dzisiaj diaporama odgrywa najważniejszą rolę w mojej działalności artystycznej. Zakupiłem profesjonalny sprzęt i oprogramowanie firmy Bässgen do przygotowywania projekcji zestawów przy pomocy komputera i automatycznego wyświetlania prac przy pomocy 4 rzutników. Posiadany program pozwala też tworzyć wersję cyfrową diaporam. Prace swoje pokazuję podczas festiwali i prezentacji autorskich w kraju i za granicą. W 2005 roku, moją diaporamę o stanie wojennym „Zatrzymane zmiany”, prezentował podczas koncertów w Gdańsku Jean Michel Jarre.
Jestem członkiem Związku Polskich Artystów Fotografików, Gdańskiego Towarzystwa Fotograficznego, oraz międzynarodowej organizacji diaporamistów AV-Dialog z siedzibą w Niemczech.



