Cztery spojrzenia

Cztery spojrzenia
Cztery kobiety, cztery sposoby doznawania, cztery rodzaje uważności. Cztery spojrzenia spotykające się nie po to, by widzieć świat jednakowo, lecz by wspólnie zobaczyć go pełniej.
Elżbietę Radzikowską, Ewę Skorys, Monikę Dziubę i Zuzannę Radzikowską łączy przyjaźń, bliskość twórczego doświadczenia i rozpoznawalne pokrewieństwo graficznego języka. Łączy je również kolor, budujący szczególny rodzaj czułości wobec materii. Razem tworzą grupę artystyczną „Blachary” — nazwaną przewrotnie, z wdziękiem i bez przesadnej nabożności wobec sztuki. Wiedzą przecież, że blacha potrafi stawiać opór, ale wiedzą także, jak pracować z oporem materii.
Nie jest to jednak wspólnota podobieństwa. Przeciwnie: najciekawsze okazuje się właśnie to, co wydarza się pomiędzy bliskością a różnicą. Początek tej artystycznej konstelacji wyznacza Elżbieta Radzikowska — wybitna i wielokrotnie nagradzana graficzka, która wprowadziła Ewę Skorys, Monikę Dziubę i Zuzannę Radzikowską w tajniki grafiki warsztatowej. Przekazała im nie gotowy zestaw form, lecz wiedzę bardziej subtelną: świadomość materiału, cierpliwość ręki i umiejętność słuchania obrazu, zanim ten zdąży przemówić.
Każda z artystek nadała tej wiedzy własne piętno. Różnice ujawniają się zarówno w prowadzeniu igły, jak i w wyborze tematów; w rytmie linii, napięciu kompozycji i sposobie, w jaki obraz oscyluje między tym, co rozpoznawalne, a tym, co jedynie przeczuwane.
Ich prace prowadzą widza od ogółu ku szczegółowi, od magii codzienności ku abstrakcji, od rzeczy nazwanych do tych, dla których słowa pozostają niewy-starczające. Niewielki format grafik okazuje się przestrzenią zaskakująco pojemną: mieszczą się w nim komentarz do rzeczywistości, pamięć, ciało, intymność i relacje — zarówno te rozpoznane, jak i te wciąż pozbawione nazwy.
Istotą tego spotkania jest wzajemne dopełnianie widzenia świata. Nie chodzi tu o zgodność spojrzeń, lecz o ich współobecność. Jedność grupy nie znosi różnicy; przeciwnie, pozwala jej wybrzmieć. Cztery wrażliwości tworzą układ, w którym każda zachowuje autonomię, a zarazem staje się wyraźniejsza dzięki obecności pozostałych.
Ponieważ jednak całego uniwersum nie sposób zamknąć na kartce papieru, grafika zaczyna przekraczać własne granice. Przesącza się do codzienności, przybierając postać biżuterii Elżbiety Radzikowskiej, a także obrazów i tkanin. Wymyka się płaskiej powierzchni, szukając kontaktu z ciałem, przedmiotem i przestrzenią życia.
W Muzeum Drukarstwa w Cieszynie cztery sposoby widzenia spotykają się ze spojrzeniem piątym — spojrzeniem widza. Cztery odrębne światy nie układają się w zamkniętą całość, lecz pozostawiają miejsce dla jego intuicji i skojarzeń. To właśnie w tym spotkaniu odsłaniają się kolejne warstwy znaczeń. Bo — jak dobrze wiedzą „Blachary” — powierzchnia jest dopiero początkiem.



