NA POCZĄTKU BYŁO ŚWIATŁO
wystawa fotografii Izabeli Mikrut
Data:
06-04-2018
Ilość zdjęć: 14

Izabela Mikrut
rocznik 1983, przez reflektory piszczy od 2009. Świeci wszystkim, tylko nie przykładem. Pracuje między innymi w teatrze, a w wakacje odpoczywa, pracując między innymi w Chorzowskim Teatrze Ogrodowym.
Uwielbia zwijać kable. W wolnych chwilach pisze bajki, recenzje, teksty satyryczne i maile, których nikomu nie chce się czytać. Mogłaby podbijać świat, ale po co.
Ulubiony cytat: „Światło jest wszystkim” (Jerzy Płażewski).
Na początku było światło, a zaraz potem dźwięk. Światło pochodziło z reflektora, a dźwięk z autorki, która na widok tegoż reflektora wydała pisk zachwytu i piszczy z radości (z małymi przerwami na nabranie powietrza) do dzisiaj, chociaż od tamtej chwili minęło już ładnych parę lat.
Potem było sprawdzanie, porównywanie, zaglądanie reflektorom w soczewki, rozkręcanie ich w wolnych chwilach, ustawianie i przestawianie, świecenie jednym reflektorem do środka drugiego i testowanie, co właściwie z tego wyniknie. Czasami wynikały sprawy oczywiste, czasami eksperymenty owocowały nowymi pomysłami.
A potem trzeba było wyjaśnić postronnym obserwatorom, skąd te bezustanne piski radości podczas ustawiania reflektorów. Najłatwiej było próbować się wytłumaczyć zdjęciami.
No dobrze, tak naprawdę to chodziło o pretekst do jak najczęstszego ustawiania świateł, ale przecież nikt nie musi o tym wiedzieć…
Swoje miejsce na ziemi można znaleźć pod sufitem.

Izabela Mikrut
rocznik 1983, przez reflektory piszczy od 2009. Świeci wszystkim, tylko nie przykładem. Pracuje między innymi w teatrze, a w wakacje odpoczywa, pracując między innymi w Chorzowskim Teatrze Ogrodowym.
Uwielbia zwijać kable. W wolnych chwilach pisze bajki, recenzje, teksty satyryczne i maile, których nikomu nie chce się czytać. Mogłaby podbijać świat, ale po co.
Ulubiony cytat: „Światło jest wszystkim” (Jerzy Płażewski).
Na początku było światło, a zaraz potem dźwięk. Światło pochodziło z reflektora, a dźwięk z autorki, która na widok tegoż reflektora wydała pisk zachwytu i piszczy z radości (z małymi przerwami na nabranie powietrza) do dzisiaj, chociaż od tamtej chwili minęło już ładnych parę lat.
Potem było sprawdzanie, porównywanie, zaglądanie reflektorom w soczewki, rozkręcanie ich w wolnych chwilach, ustawianie i przestawianie, świecenie jednym reflektorem do środka drugiego i testowanie, co właściwie z tego wyniknie. Czasami wynikały sprawy oczywiste, czasami eksperymenty owocowały nowymi pomysłami.
A potem trzeba było wyjaśnić postronnym obserwatorom, skąd te bezustanne piski radości podczas ustawiania reflektorów. Najłatwiej było próbować się wytłumaczyć zdjęciami.
No dobrze, tak naprawdę to chodziło o pretekst do jak najczęstszego ustawiania świateł, ale przecież nikt nie musi o tym wiedzieć…
Swoje miejsce na ziemi można znaleźć pod sufitem.
''.jpg)
Zdjęcia i tekst udostępnione dzięki uprzejmości Galerii 'Ciasna'
.jpg)
Zdjęcia i tekst udostępnione dzięki uprzejmości Galerii 'Ciasna'



